wtorek, 21 października 2014

Winne Wtorki: Terrabianca La Fonte 2010 Toscana IGT

Toskania na czerwono


Półka - nieznana
Skąd - Z kolekcji Anna Pakula Wine Lifestyle Curator
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!

Ależ nie można było uzgodnić - czy biało, czy czerwono. W Winnych Wtorkach jednak zapanowała zgoda. Tematem dzisiejszej degustacji winnych blogerów (pierwszy i trzeci wtorek miesiąca) stała się Toskania na czerwono. Temat zapodał Nasz Świat Win. Niby banalnie (by ktoś powiedział), ale faktem jest, że dawno Toskanii nie było. 

Jest oto więc w kielichu Terrabianca La Fonte 2010. Winnica leży w samym sercu Chianti Classico, 12 km od Sieny i 50 km od Florencji, ale wino ma etykietę Toscana IGT. Sto procent sangiovese. Szczepu, który daje niekiedy wina cierpkie, kwasowe, także i te, które kojarzą się "szkieletowo", bezcieleśnie, muślinowo. Ale to szczep, który daje jedne z najświetniejszych win na świecie.

Butelka zdawała się ściskać ducha zaklętego w czerwieni wina. Pierwszy aromat to jasny dowód na to, jak mocno jest ściśnięte. Wydaje się jakby skąpe, oszczędne. Pić je w takim stanie to świętokradztwo.

Dopiero po pół godzinie otwiera całą swoją urodę - czuć truskawki, wiśnie, ciemne czereśnie. Czuć też wanilię i skórę, trochę kakao. Kwasowość, jaką jest podszyty smak, nie zabija ładnej cielistości, której nabiera po trzech kwadransach.

Całość by świetnie pasowała do steka - takiego z trudem krojonego wąskim nożem o maleńkich półokrągłych ząbkach... Ech. Wino bardzo ładne, ewoluujące. Importera w Polsce nie zauważyłem, tę butelkę otrzymałem od Anny Pakuli.

Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

A tak o swoich toskańskich odkryciach napisali inni winopisarze:

1. Blurppp nie do końca zadowolony

2. Italianizzato - rozmarzony

3. Przy winie - zaskoczenie, ale przyjemne

4. Winniczek: wypili dwa wina i pojedli




środa, 15 października 2014

Francuz prosty, z Moulis - 4 pkt.

Château Tour Granins
Grand Poujeaux Moulis 2012


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - przesyłka od Francuskiego Łącznika i 7,30 euro
Do Ideału? - W połowie doskonałe

Tym razem czas na Francję - powrót do Bordeaux, a raczej do obrzeży czyli Grand Vin de Bordeaux. Dziś w szafie (czy raczej piwniczce powinienem napisać), znalazłem butlę od Francuskiego Łącznika - czyli Château Tour Granins Grand Poujeaux Moulis 2012. Kosztował zaledwie 7,30 euro czyli na nasze niemal mieści się w trzech dychach. Choć znając naszych importerów byłby u nas na półce za 49 zł. No chyba, że sprowadziłby to wino któryś z dużych graczy (może zresztą jest półce w Leclercu?)

Całość niezbyt finezyjna, ale całkiem przyjemna - dość lekkie, bez bordoskiego napuszenia, bez apteczności czy zapachu środków odkażających do mycia gabinetu stomatologa (przysięgam, kilka dni temu czułem w gabinecie, tuż przed jego zamknięciem czystego "medoka"!).

Mamy za to tutaj sporo owocu. Jest malina i truskawka, nieco wiśni. Garbniki średnie - całkiem wydatne, szczególnie w finiszu. Ale koncentracja przy tym niezbyt wybujała. Ot, dobre i proste wino, oddające owocową stronę Bordeaux. Do prostego gulaszu albo zrazów pycha! 


Winiacz na 4 punkty w 7-punktowej skali!

piątek, 10 października 2014

Pierwszy Festiwal Win na 25-lecie TiM

Pamiętajmy, skąd wyjechał pociąg
 
Regał z winami TiM-u

Pierwszy Festiwal Win z kolekcji TiM S.A., który miałem przyjemność odwiedzić (w warszawskim hotelu Victoria), był trochę jak podróż sentymentalna. W portfolio bielskiego importera olbrzymia większość win to produkty tanie, które znamy wszyscy z półek hipermarketów czy sklepów osiedlowych, czasem dyskontów (mowa o stałych pozycjach na półkach, nie o akcjach typu "wina z kraju XYZ"). Wina w ogromnej większości "do trzech dych" (na sklepowej półce), choć są wśród nich są i nieco droższe.
 
Trochę jest tak, że im dłużej piszemy o winach, tym częściej zachwycamy się coraz bardziej wyrafinowanymi, coraz lepszymi, prześwietnymi etykietami, aż w końcu nawet nie zdążymy się spostrzec, jak wchodzimy na pułap win za 100 i więcej złotych. Ale nie zapominajmy o tej stacji, z której ruszył ten pociąg, w który ogromna większość z nas kiedyś wsiadła. Ewolucja naturalna, ale na tej stacji zresztą wciąż pozostaje ogromna rzesza konsumentów - co pokazują badania "dotrzechdych.pl czy Millward Brown dla Lidla

Meinzer Domherr Kabinett Johannes Egberts

Spośród takich win udało mi się znaleźć etykiety ciekawe i całkiem dobre. Z bieli całkiem godne zainteresowania wydały się dwa rodem z Niemiec - Meinzer Domherr Kabinett Johannes Egberts. Półwytrawne i kwiatowe. W pierwszym smaku słodycz, ale kwasowość umiarkowana. Może być do chińszczyzny, ale i do bardzo słodkiego ciacha. 

Oppenheimer Krotenbrunnen Spätlese

Oppenheimer Krotenbrunnen Spätlese to kupaż rieslinga i spätburgundera. Kwasowy i słodki, może nie obezwładniający słodyczą, ale idealny do kurczaka z ananasami albo do sałatki kurczakowo-orzechowej na półsłodko. A najbardziej na taras w lipcu, gdy gorąco!

Godnych polecenia czerwieni było więcej. Chilijskie Cono Sur zna chyba każdy - ale dwie najwyższe etykiety z serii Reserva Special - Cabernet Sauvignon i Merlot o ile pamiętam, dość rzadko goszczą na półkach. Szkoda.
 
Cono Sur Reserva Special Merlot 2012
 
Merlot jest bardziej "smooth" w aromacie: śliwki, kawa, wyrazista czekolada, przydymione. Poważne wino na zimowy wieczór. Cabernet sauvignon jest bardziej owocowe - więcej tu maliny czy truskawy, jest też śliwa i pieprz, ale taniny mięciutkie. Na półkach powinno kosztować ok. 35 zł.
 
Portada Lisboa Winemaker's Selection 2012
 
Portugalia trzymała poziom - Paxis (szczepy caladoc i tinta roriz) troszkę zupowaty, apteczny i mocno taniczny, ale już wytrawna Portada Lisboa Winemaker's Selection 2012 smaczna! Wydała mi się gęsta, malinowo-likierowa. Ze zdecydowaną nutką lukrecji. Reserva Passo 2010 nieco dziwna - ale to wszystko pewnie dlatego, że za ciepła (jakieś 22 stopnie zamiast 17).

Reserva Passo 2010

To skoncentrowane wino (castelao, tinta roriz i alicante bouschet). W aromatach troszkę apteczności, beczkowej wanilii, dżemistych owoców. W pierwszym posmaku słodkawy charakter, ale jest i ładna kwasowość i delikatne taniny. 

Terre Davino Barbera d'Asti DOCG

Włoskie wina stoją pod znakiem śliwy - Toscana Sangiovese IGT to wiśnie i śliweczka, troszkę fiołków. Gładkie, garbnikowo miękkie. Trochę goryczki w finiszu. Ale Terre Davino Barbera d'Asti DOCG, już zdecydowanie śliwkowe, słodkawe, ale zarazem lekkie. Na sklepowej półce od 25 do 27 złotych.

 
Hiszpańska czerwień dojrzewała w baryłkach 18 miesięcy
 
 
Dwie etykiety hiszpańskie Finca la Estacada - 6 mies. w baryłkach i Reserva (18 miesięcy) - też były ciekawe. Pierwsza to wino pięknie aromatyczne. Głęboko wiśniowe, czekoladowe, lekkie tło suszonej śliwki. A reserva? No cóż, tu jeszcze większa śliwa, więcej jagody, kawowe, czarnej czekolady. 
Le Grand Noir GSM
 
Na koniec wino bardziej subtelne od hiszpańskiego - francuskie Le Grand Noir GSM (grenache, syrah i mourvedre). Na półce w hipermarkecie po 35 zł. Opisywała je dość ciepło Winicjatywa. I słusznie - bo Czarna Owca jest ładnie skomponowana, ładnie ewoluuje tu smak, finisz jest długi, aromaty śliwkowo-dżemowe nie są zawalidrogą na ścieżce do ciekawych doznań.
Wszystkie wyżej wymienione wina może kosztują ze trzy razy więcej niż przysłowiowa "kadarka", ale dobrze, że są. Może będą wstępem do tego, by poszukiwać jeszcze czegoś lepszego?

wtorek, 7 października 2014

Hiszpan złoty i cytrusowy - 6 pkt.

Pazo de Villarei Albariño 2013

 
 
Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - hiszpania-portal.pl i 45 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Już ciut, ciut!!
 
Kilka dni temu miałem przyjemność zrecenzować dobre wino nowego importera - czerwone "krew, pot i łzy". Dziś czas białe wino z tego samego źródła - tym razem Pazo de Villarei ze szczepu albariño. Z tego szczepu powstaje vinho verde - orzeźwiające, czasem lekko słone, lekkie, czasem cienkie. Takie, które świetnie smakuje zmrożone do granic. Wtedy, gdy upał skleja nam koszulę do pleców.

Ale teraz nie ma żadnego klejenia koszuli do pleców itp. Ale słońce za dnia jest pięknie wkomponowane w niebieskie niebo. Jeszcze bluzę można zrzucić i usiąść na trawie... Choćby z tym winem w piknikowym koszu.

Nie mamy tu zbyt wielu stycznych z vinho verde. Mamy wino o pięknym złotym kolorze, oleiste, ciężkie, pełne. W nosie owocowo-kwiatowe - są jakieś echa nagietka, potem pojawia się zielona brzoskwinia, troszkę migdałów, pewna nutka mineralności… Co ciekawe, choć jest tu ładna głębia, wino nie uświadczyło żadnej beczki! Producent deklaruje, że przy fermentacji była używana tylko stal.

W smaku jabłuszka i cytrusy, pięknie złożone - nawet jeśli dzielące się na języku, to na kształt delikatnie rozchylanego hiszpańskiego wachlarza. Jest wyraźnie kwasowe - ale to jak! Na języku, gdy rozsmarujemy warstewkę, kwas znajdzie każdy nasz kubek smakowy i wrzuci tam swój granat!

To jest wino, jakiego nam trzeba, gdy czujemy wspomnienie lata. Pijąc je, czujemy kwaskowe iskiereczki! Lekko wybrzmiewające w długim finiszu. To wino jest niemal doskonałe!


 
Winiacz na 6 punktów w 7-punktowej skali!

piątek, 3 października 2014

Hiszpan młody, ze stromych stoków - 5 pkt.

Regina Viarum D.O. Ribeira Sacra 2013


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - hiszpania-portal.pl i 55 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje!


Dziś czas na wino z katalogu nowego sklepu, który rusza - na razie powoli - w Warszawie. Prowadzi go m.in. sympatyczny Piotr Bartoszewicz, fan i znawca Hiszpanii. Jego artykuły o winie można poczytać na hiszpania-portal.pl. Na tej stronie znajdziemy także odesłanie do sklepu. Lokalizacja "niewirtualna" czyli stacjonarna w stolicy lada (miejmy nadzieję) moment!

Piotr przekazał mi do recenzji dwa wina - dziś nieco o czerwonym. Z dość rzadko spotykanej apelacji w Polsce - Ribeira Sacra czyli Święte Wybrzeże, z hiszpańskiej Galicji. Wybrzeże to nie tylko "święte", ale i przepiękne. Święte -  od nagromadzenia dużej liczby sanktuariów i monastyrów wzdłuż rzek Sil i Miño. A piękne, bo wzdłuż rzeki Sil, która wije się zakolami, leżą na stromych zboczach winnice, prawie jak nad Mozelą. Nie rośnie tu riesling, ale inne odmiany winorośli - z czerwonych: brancellao, grand noir, mencía, merenzao, a z białych: albariño, dona branca, godello, loureira, treixadura i torrontés.

Wyobrażenie na butelce - zbocza z winoroślą na stokach od 45 do 60 stopni

Nie jest może miejscami aż tak stromo, jak w krainie rieslinga, ale w winnicy, skąd pochodzi ta butla z czerwonymi łzami na etykiecie (na etykietce małe literki układają się w napis - "Krew, pot i łzy" - Sangre, sudor y lágrimas), nachylenie stoków wynosi od 45 do 60 stopni! Nic dziwnego, że praca i zbiory w takich warunkach to krew, pot i łzy.

Zresztą, jak wyglądają winnice Bodegas Regina Viarum możecie sami obejrzeć na stronie producenta (http://www.hgabodegas.com/), który zapewnia, że winorośl jest tu uprawiana tradycyjnymi metodami od 2 wieku p.n.e. Wino z łezką powstało ze szczepu mencía, który daje wina niezbyt kwasowe. 

Staranny detal - logo winicy

Co my ty właściwie mamy? W kolorze zdecydowaną czerwień z fioletowymi refleksami. To pewnie ta krew z etykietki. W nosie owoc podbity lukrecjowymi nutami. Mamy też łzy - wystarczy pokręcić kielichem i widać jak spływają po szklanych ściankach.

Pot? Na szczęście nie ma go, gdy pijemy wino - w smaku jest wyraźnie garbnikowe. Taniny to jednak średnie. W wyższej temperaturze niż zalecane 17 stopni, stają się wyraźniejsze. Wciąż w smaku czuć wyraźne owoce, finisz jest długi i całkiem przyjemny. Na steki wino trochę za lekkie, ale na wieprzowinę czy karkówkę na grillu w sam raz!


Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

niedziela, 28 września 2014

Francuz spod znaku grejpfruta i ananasa - 5 pkt.

Heritiere Pagola Sauvignon Pays d'Oc 2012


Półka - nieznana
Gdzie i czemu tak drogo - dobrewina.pl i 29,90 zł (próbka importera)
Do Ideału? - Jeszcze troszkę brakuje!


W sobotę tak się zrobiło pięknie upalnie, że na myśl przyszło mi wino idealne na taką okazję - białe Heritiere Pagola Sauvignon Pays d'Oc 2012. Z katalogu dobrewina.pl. Podobna etykieta już w Winiaczu gościła. Ale wtedy był to kupaż trzech szczepów (pisałem o nim tu). Tamto wino było także na upalną pogodę - ale o ile wówczas miałem do czynienie z winem stalowym, o tyle tu mamy coś innego - rzęsiście owocowego!

Sauvignon jest bowiem "w nosie" intensywnie grejpfrutowe - zamknę oczy, widzę owoc niedojrzały. Oraz ma wyraźny pierwiastek niedojrzałego ananasa. Jest ładnie, ale nadchodzi oto aromat nieco głębszy, związany z ładnym ciałem - znad kielicha unosi się też zapach drzewa z oderwaną korą - np. klonową.

Pamiętam z dzieciństwa nasze nieco barbarzyńskie praktyki, stąd i znajomy zapach. Niezapomniany, związany z czasem, gdy biegaliśmy po zagajnikach ze scyzorykami i nikt nie wbił sobie noża w brzuch ani nie odciął palca!

Co mamy w smaku? Coś wyraźnie mlecznego - lekko jogurtowego. W strukturze wino jest lekkie - dochodzą nuty zielone. Całość może nie powala na kolana, ale sprawia, że oto mamy za 3 dychy (zaglądajcie na dobrewina.pl, są co jakiś czas promocje) dobre wino i do rybnego obiadu, i rześki napój na taras.
 

Winiacz na 5 punktów w 7-punktowej skali!

Lidl na czerwono - oferta win francuskich na październik 2014 r.

22 mgnienia francuskiej czerwieni

Czerwone wina nabierają powietrza w dekanterach

O winach białych (a także różowych) napisałem wczoraj, dziś czas na wina czerwone - te stanowią większą część październikowej oferty Lidla. Butelki różnych etykiet - od 14,99 zł do 149 zł - jest więc w czym wybierać. Tym bardziej, że mamy tu nie tylko wina z regionu Bordeaux (choć dominują), ale znajdziemy też Dolinę Rodanu i Burgunda.

Valréas Domaine Lacombe Mercière 2013 Côtes du Rhône - 17,99 zł
Jak to z tymi nie-bordowiakami? Ano różnie. Ale na pewno jest tanio. W winie Valréas Domaine Lacombe Mercière 2013 Côtes du Rhône (17,99 zł) nie jest też źle. Są tu w aromacie powściągliwe owoce, które kryją dziką kwasowość schowaną w głębi smaku. Taką rustykalną, swojską, zieloną, żywotną. Może za młode wino, ale pewnie za rok-dwa stanie się okrzesane. I bardziej przyjemne.

Puy Saint Roc 2012 Côtes du Rhône (14,99 zł)

Tańszy Puy Saint Roc 2012 Côtes du Rhône (14,99 zł) na degustacji prasowej wydał mi się bardzo zamkniętym winem. I o te trzy złote (a może i o sześć) gorszym. To dla mnie zielony świeżak. W kielichu niczym sztorm szaleją  agresywne taniny, przy małej kwasowości i zamkniętych aromatach. Ale w sumie to najtańsze wino, więc nie spodziewajmy się, że znajdziemy tu Artemię
Châteauneuf du Pape 2013 (49 zł)

Nie ma Lidl szczęścia do win marki Châteauneuf du Pape. To zaprezentowane na degustacji, z rocznika 2013, za 49 zł rozczarowuje. W aromacie są tu takie sobie czereśnie, ale jakieś takie zabite, stłamszone. Delikatnie mówiąc, średnio tu jest z finezją. W smaku jest już nieco lepiej, bo jest kwasowość, goryczka, nawet długi finisz, ale całość nie taka, jaką kojarzymy w winach tej marki. Pamiętam Châteauneuf du Pape Galets Roules (Centrum Wina), które było bardzo dobre, ale problem w tym, że ono kosztowało... 146 zł!

Les Chanussots Pinot Noir 2012 (24,99 zł)

Burgund - Les Chanussots Pinot Noir 2012 (24,99 zł) - wywołał na degustacji chyba największe kontrowersje. Wojciech Bońkowski z Winicjatywy się nad tym winem rozpływa, Gabriel Matwiejczyk z dotrzechdych.pl jest bardziej powściągliwy. Dla mnie może i troszkę typowy pinot, ale zdominowany przez fatalną słodycz spod znaku budyniu. Dla mnie to chyba najgorsze wino z tej oferty Lidla. Kwasowości to nie ma, tylko kwasek z torebki z PRL-owską oranżadą. Zaglądam do notatek z degustacji - dałem 1++.

Canon la Gouteyre 2013 Bordeaux (14,99 zł)

Tyle by było o czerwieniach "innych", teraz będzie o Bordeaux. A tu jest prawdziwe bogactwo. Oczywiście, można się zżymać - że marketing, że napompowana legenda itp. Faktem, jest, że Lidl konsekwentnie stawia na Francję, a stąd na Bordeaux. I to od dłuższego czasu. W tej ofercie znalazło się tylko jedno Grand Cru Classé (za 149 zł), ale jest za to więcej tańszych win, w znośniejszych cenach.

Terres Nouvelles 2012 (17,99 zł)

Najtańsze - Canon la Gouteyre 2013 (14,99 zł) - trochę trąci wątłuszem. W nosie niezwykłość - nieco jeżyn, nie za dużo, z miętą i bardzo wyraźną papryką. W smaku ciało wątłe. Jest za to sporo tanin, ale doznań za dużo to tu nie znajdziemy. Lepiej dołożyć te trzy złote i kupić Terres Nouvelles 2012 (17,99 zł). Mi wprawdzie wydało się nieco zielone i szypułkowe, lekko kwasowe, takie młode i niedojrzałe, ale sądzę, że postawione nawet na rok czy dwa odwdzięczy się czymś na pewno przyjemniejszym niż Rosja Ukrainie przez ten czas.
La Rose Videau 2012 (19,99 zł)

Dodajmy dwa złote i mamy La Rose Videau 2012 (19,99 zł). Mocno beczkowe, ale jednocześnie lekkie. Czuć taką babciną apteczkę - może nieco nachalną, i trochę czekolady. W smaku jest bardzo, ale to bardzo taniczne. Spróbować warto, ale zachwycać chyba nie zachwyci. Château Noble Meynard 2010 w tej samej cenie też nie zachwyci, chociaż wypić można.

1218 Naujan 2012 Bordeaux Supérieur (23,99 zł)

Ale już wino z czarną etykietką - 1218 Naujan 2012 Bordeaux Supérieur (23,99 zł) to ciekawa propozycja. Jest i lekkość, i pewna beczkowa ociężałość zarazem, ale mocno delikatna. Są w aromacie czereśnie i pestki od nich, jest tanina absolutnie nie "drutująca" nam jamy ustnej, ciała też jest naprawdę sporo! W kategorii cena do jakości to jest bardzo atrakcyjna propozycja.

Château Saint–Antoine 2010 Bordeaux Supérieur (23,99 zł). Świetne!

W tej samej cenie będzie pewien hit - Château Saint–Antoine 2010 Bordeaux Supérieur. Za 23,99 zł dostaniemy, o ile upolujemy, ciekawe wino. Jest w jego aromatach trochę dzikiego zwierza, takiego stajennego, ale po chwili stery przejmuje lekki owoc. W smaku pełne, z dużą porcją garbnika, ale nieprzegiętego. W finiszu ładne i długie. Bardzo, ale bardzo dobre!
Château Jansenant 2011 Côtes de Bourg (24,99 zł)

O złotówkę droższe Château Jansenant 2011 Côtes de Bourg (24,99 zł) na pytanie nosa o przepustkę pokazuje mu nutkę beczki. Z drobinką koziego serka. Ale nie dajcie się zwieść. Za beczką jest lekkie wino w odbiorze (13 proc.). W smaku jest ładny balans kwasu i tanin, chociaż ciała niewiele. Ale finisz długi i mimo to jest to dobre wino! Do pleskawicy będzie w sam raz.


Lavoy des Francs Château Moulin de La Roquille 2011 (27,99 zł)

Jeszcze bardziej podoba mi się Lavoy des Francs Château Moulin de La Roquille 2011 Francs Côtes de Bordeaux (27,99 zł). To wino gęste i ciemne w kielichu. W nosie stajenne, z takiej stajni co to konie świeżo wyprzężone z kwadrygi kopytami słomę "dziobie". A w smaku bardzo skoncentrowane, z mocą i ładnym kwasem, większym niż średnia. Takich win chcemy!!!

Château Laulan Ducos 2010 z Médoc (33 zł)

Przekraczając barierę trzydziestu złotych (ona otwiera wrota do fajnych win) trafiamy na Château Laulan Ducos 2010 z Médoc (33 zł). Coś dziwnego, choć także i dobrego, jest w tym winie - zielonego, dzikiego, paprykowego. Nieokrzesanego. W smaku też jest zieleń i agrest. Wydaje mi się, że teraz jest bardzo szypułkowe, gałązkowe. Ale i tak warto kupić, choć pewnie za 4-6 lat będzie o wiele lepsze - stanie się gładkie i jedwabiste.

Château La Croix de Chéreau 2010 Lussac Saint-Émilion - 34,99 zł

Château La Croix de Chéreau 2010 Lussac Saint-Émilion za 34,99 zł to jest pyszne wino. Ma pewną gładkość, jedwabistość, ładną kwasowość. Ma mnóstwo ciała! Będzie się podobać. Nie dane nam było spróbować Château La Branne 2010 Medoc (37,99 zł). Było już w zeszłorocznej ofercie, podobnie jak La Légende Fonreaud 2010 Haut-Medoc (39,99 zł). W tym winie znalazłem pewną dozę apteczności, witaminek z flakonika. To na pierwszy rzut. Potem już w smaku pojawia się kwasowość. Trochę szkoda, że nie ma ewolucji bardziej niespodziewanej (wino próbowałem świeżo nalane z butelki, a nie z dekantera - więc może to wina zbyt krótkiego otwarcia), ale całość ma ładną strukturę, przyjemny finisz i kwasowość.

La Légende Fonreaud 2010 Haut-Medoc (39,99 zł)

Tour Marcillanet 2008 Haut-Medoc (39,99 zł) troszkę zadziwiło na "in minus". Niby złota etykietka, jak w Riviere, ale... jakieś takie niedorobione. W nosie wyraźnie stajenne, dość proste. W smaku lekko cierpkie, mocno kwasowe, mało ciała. Lepiej wydać 40 zł na Château de Carolle 2006 Graves. Zadziwiająco okrągłe, ładne, pyszne, super. Jedwabiste i gładkie. Beczkowe, ale nienapastliwe. Jest tu moc i piękna struktura. Super!

Château de Carolle 2006 Graves (39,99 zł)

Powraca do oferty Lidla, i miejmy nadzieję, że na dłużej (było już we wrześniu 2013 r.) - Château de La Riviere Fronsac. Rocznik inny, bo 2010, a wówczas był 2008. Cena została (59,99 zł), ale co z tego, skoro wówczas wino było tak świetne?! 
Od Michała Jancika, sommeliera współpracującego z Lidlem, dowiedziałem się, że niestety, rocznik 2008 ma już wyraźnie wyższą cenę. Wszystko przez chiński rynek... Ale to nic. 2010 to i tak klasa - wino ma piękne ułożenie i równowagę. Nie sposób powiedzieć coś o słabościach. Wino jest ładnie wyważone, nie przechyla się w żadną ze stron. Zakup wart 60 zł!

Château de La Riviere Fronsac 2010 (59,99 zł)

Biedronka miała Mariusza, Lidl ma... Dariusza! Mam na myśli Château Darius 2011 Saint Émilion Grand Cru (69,99 zł). Trzeba przyznać, że to wino lepsze niż Marius. Tu w aromatach jest zawarta cała kompleksowość - jest i trochę stajni, i trochę kredy, troszkę wanilii beczkowej, troszkę apteczki. W smaku jest za to lekkość i przyjemność: średnie taniny, średnie ciało. Po nocy - czyli jako wino dnia drugiego - ujawnia się nam pokorną jedwabistością. 
Château Darius 2011 Saint Émilion Grand Cru (69,99 zł)

Na koniec pozostaje omówić już tylko dwa wina w cenie powyżej stu złotych - Château Vieux Maillet 2007 Pomerol (129 zł) i jedyne Grand Cru Classé - La Couspaude (149 zł) z Saint-Emillion.


Château Vieux Maillet Pomerol 2007 (129 zł)

Château Vieux Maillet Pomerol 2007 jest aromatycznie świetnie zbalansowany: mamy pierwiastek nieokrzesania - beczkę, cokolwiek dyskretną, mamy trochę witaminek z apteczki babci, ale w smaku jest już gładkie i jedwabiste, może nieco płaskie, wyczuwalnie ziołowe. Czuć w nim niewymuszoną moc i pewność. Coś jakby tajniak z HK Elite w kaburze.

Château La Couspaude 2011 Saint-Emilion Grand Cru - 149 zł
Château La Couspaude 2011 Saint-Emilion Grand Cru Classé to najdroższe wino z oferty (149 zł). To czuć. Winnica, z której gron powstaje to właśnie wino ma tylko 7 hektarów. Dojrzewa 18 miesięcy w nowych beczkach. Dostarcza je - w różnym stopniu wypalenia - 7 dostawców. Rocznik 2011 jest ładnie owocowy - czuć w nim jeżyny i wiśnie. Trochę czekolady... W smaku piękne, drobne taniny, choć nie tak jedwabiste jak w Maillet. Ale tu jest także świetna kwasowość, naprawdę ładna i imponująca. Całość wyśmienita, cena uczciwa, wino bardzo dobre. Tylko brać!